Impresjonizm jako forma wyrażania uczuć...

Nie, nie będę się w tej notatce rozwodzić na temat impresjonizmu i innych takich. Naprawdę, słuchałam na ten temat przez ostatnie półtorej godziny i jak na razie mam dość.

Doszłam do wniosku, że popełniłabym największą gafę w swoim życiu gdybym wybrała jakieś studia związane z naukami ścisłymi. Naprawdę. Zatraciłabym się totalnie. A to nie o to w tym wszystkim chodzi. Trzeba robić to, co się lubi i co jest opłacalne. Po co być wykutym księgowym, wykonywać tą pracę dobrze ale z przymusu? Bez jakiejkolwiek radości, bez poczucia spełnienia. W gruncie rzeczy to każdy może być każdym, wystarczy, że się trochę przyłoży. Nawet największy humanista może nauczyć się matematyki. Tak samo jak każdy matematyk może nauczyć się interpretacji wiersza, obrazu czy innego dzieła. Nie ma rzeczy niemożliwych. Jednak nie każdy człowiek jest w stanie polubić tą matematykę czy te wiersze. I tak sobie myślę... Przez ostatnie dwa (a nawet dwa z kawałkiem) lata mówiłam sobie, że matematyka, biologia i inne przedmioty ścisłe to coś, co chcę wykorzystywać w swojej pracy i ogólnie - w przyszłości. Cholera... Dlaczego nikt mi nie powiedział jak bardzo się myliłam? Pamiętam tylko Panią Kasię (nauczycielkę od języka polskiego), której twarz przybrała zmartwiony wyraz, kiedy usłyszała co chcę robić w życiu. A właściwie co moja mama chciałaby abym robiła.

Przez te swoje marne osiemnaście lat kierowałam się wszystkim tym, co mówili mi rodzice. A szczególnie matka. Nie, nie mam jej tego za złe. No... Może troszeczkę. Mama mówiła mi co mam robić a czego nie robić. O której wracać, jak się ubierać, co robić dalej... Jakie wybierać szkoły. W pewnym momencie wręcz kazała zdawać maturę z tego, tego i tego. Poznałam wielu ludzi, którzy byli po prostu wolni. To oni decydowali kim chcieliby być. A wszystko to bez względu na to, co powiedzą inni. To takie szalone indywidua. Podziwiam ich z całego serca, duszy i z całego wszystkiego, czym można podziwiać. Czasami staram się aby dorównać im z tą niezależnością. Nie chcę do końca swych dni słuchać innych. Nie pozwolę aby ktokolwiek wybierał za mnie moją drogę. Moje życie, więc ja przejmuję stery. Mama może mi doradzić, wysłuchać ale nie może zdecydować. Nie może się ze mnie śmiać, nie może mi niczego odradzać.

Nie chcę słyszeć, że na psychologię ciężko się dostać i możesz mieć problem bo tam jest aż szesnaście osób na jedno miejsce. No i co z tego? A dlaczego to właśnie ja nie mogę być wybrana spośród tych szesnastu osób? No dlaczego? A nuż to właśnie ja będę najlepsza i pierwszego października powiem, że jestem studentką psychologii na Uniwersytecie Wrocławskim? Kto powiedział, że nie?
Dlaczego ludzie tak chętnie niweczą, psują, drą cudze marzenia. Dlaczego ingerują w to, co robimy? Bo chcą pomóc... To żadna pomoc! Najbliżsi powinni wspierać! Tym bardziej jeżeli mają do czynienia z osobą dorosłą (co prawda tylko formalnie) i potrafiącą zdecydować co jest dla niej dobre, a co złe. Nie chcę być repliką czyichś pragnień i zachcianek. Nie chcę wysługiwać, że marne moje szanse. Po prostu nie chcę. Tak samo jak dostałam na koniec roku szkolnego czwórkę z matematyki, tak samo mogę się dostać na psychologię.

Nie chcę więcej wysłuchiwać. Nie chcę.

absolutna 02.11.2006, 15:31

nie daj się stłamsić. nigdy. jeśli w podaniu o przyjęcie na studia ma widnieć Twoje imię i nazwisko to nikt inny jak tylko Ty masz prawo żeby decydować gdzie chcesz je złożyć. ja jestem ofiarą nie zawsze fortunnych wyborów i teraz momentami nie wiem co dalej.. aha i jeszcze jedno jeśli w tym roku masz maturę to decyduj czym prędzej na co chcesz zdawać bo (uwierz mi) za miesiąc może być już naprawdę za późno. pzdr

Karo 28.10.2006, 20:31

tak! o to wlasnie chodzi!
i dokladnie to samo powiedzialam kilka dni temu... dlaczego nie mialabym byc jedną z tych 10 osob na jedno miejsce na prawo na którymkolwiek uniwersytecie? no dlaczego?!
i własnie wierzę, że Ty będziesz tą jedną z szesnastu na psychologii już za rok, a ja jedną z dziesięciu na prawie za dwa lata (;
trzymam za nas kciuki :D