Bo to wtorek już, wtorek!

Z Człowiekiem, który napisał książkę chodzę niemalże wszędzie. Molestuję go w autobusie, w parku, w siedzibie Oriflame, na przerwach, w klasie i w czytelni. Świetne, świetne. Pikantne historyjki to coś, co ostatnimi czasy pochłaniam tonami. Czy to dziwne? Chyba po raz kolejny sięgnę po Pamiętniki Fanny Hill. Ale muszę dokończyć poczynania Ezry Gordona.

Kiedy dzisiaj siedziałam sama w parku, czytałam wyżej wspomnianą książkę i paliłam papierosa, pisałam SMSy do M. to po mojej główce chodziły różne myśli (nie, nie te lubieżne). Ileż można tak myśleć? No ile? Dość tego niedoceniania siebie. Mam swoje lata (ojojoj...) i powinnam spojrzeć na siebie pod innym kątem.

Facet sprawdził próbne matury z matematyki. Porażka, motyka i słońce. Ale co, no... Zdałam przynajmniej! Dobrze, że to tylko próbna.

facet 10.12.2006, 15:30

oj to a zjadłem bo głodny byłem :-)

facet.ownlog. 09.12.2006, 18:10

btw ezry gordon
no nieźle

facet 09.12.2006, 18:08

ksiazki najlepiej czyta sie w parku z papierosem w reku
to ma swoj urok

znajoma 09.12.2006, 13:27

To pomysł naszego anjgenialszego Polaka- Romana Giertycha, który wszystkie przedmioty zdałby na ponad 100%, bo co to jest! Mnie to na wymioty bierze jak słyszę to okropne słowo na "m" i ogólnie to wolałabym, żeby nie nazywał się to egzamin dojrzałości...

PS: Kto napisał tą książkę, o której wspomniałaś? Można ją dostać w bibliotece?

odrodzony.blog.pl 08.12.2006, 16:34

A patrz, patrz pod innym katem.. Czasem mozna się nieźle zszokować gdy się spojrzy w ten sposób na siebie :P

Paweł

Karo 08.12.2006, 12:09

z pewnych źródeł wiem, ze u nas najwięksi matematyczni geniusze zdali rozszerzoną na nieco powyżej 30%. zaczęłam się zastanawiać kto te zadania wymyśla...
będzie dobrze (;