Leci z rąk, leci z rąk...

Never, never gooo... - słyszę w radiu. Nigdy, nigdy nie idź - dobrze powiedziane.

Dzisiaj wszystko leci mi z rąk. W ciągu dwudziestu minut zdążyłam wywalić talerz ze szczypiorkiem, który znajdował się w lodówce. Później spadły mi kanapki, oczywiście serkiem do dołu, a następnie niechcący szturchnęłam butelkę z Colą, która strąciła kubek z niedopitą herbatą. Co się dzieje? Ja się kurde pytam... No co?!

Pogodziłam się z Izą, zintegrowałyśmy się wszystkie u mnie w domu. Piłyśmy grzańca. Izę wzięło na zwierzenia. A ja się po raz pierwszy zakłopotałam. Matkoświęta. Co się dzieje?

Znajoma 25.11.2006, 11:07

Ponoć kanapki zwykle spadają masłem do dołu. Nigdy na to uwagi nie zwracałam...

fucktycznedelirium.blog.p 20.11.2006, 10:52

^^.

prozac 20.11.2006, 10:51

nie, nie 15-16.....

odrodzony.blog.pl 19.11.2006, 19:29

Recepta pomogła ?? :P

Bo ja zawsze taką stosuję... chociaż nigdy jeszcze nie udało mi się tyle zepsuć jednego dnia :P

Paweł
P.S. Sorka że mnie nie ma na gg, ale jestem tak skonany że wpisze notki na blogi i uciekam spać..

Tarinne 19.11.2006, 18:13

Mnie też czasem wszystko leci z rąk... Niestety zupełnie nie mam na to wytłuamczenia- ale może to ze zdenerwowania, z przemęczenia, z rozdrażnienia, albo z..?? No nie wiem :)